niedziela, 12 grudnia 2010

...tu też pisali...

Mikołaje kursowali z prezentami całą środę

Pieszo, autobusem, taksówką, samochodem i rowerem po błocie - każdy sposób jest dobry, żeby dostarczyć dzieciakom z ubogich rodzin świąteczne prezenty
Ponad stu pomocników św. Mikołaja rozwoziło w środę po Warszawie prezenty dla dzieciaków. Paczki leżą w holu liceum przy ul. Bednarskiej 2/4. Wokół gwar i zamieszanie jak w fabryce.

- Pakujemy, pakujemy! Dzieciaki muszą dostać te prezenty - motywuje uczniów koordynatorka akcji. Co chwila na Bednarską wpadają nowe osoby. - Ja do rozwożenia paczek, mam samochód, więc mogę zabrać dużo - oferuje pan Witold. Uczniowie pomagają mu przenieść prezenty do auta. Z kolei pani Bożena razem z dwójką swoich dzieci, 13-letnim Adamem i 15-letnią Sylwią, prezenty roznosili pieszo.

Do akcji mógł dołączyć każdy: przynieść prezent, zgłosić dziecko lub zostać św. Mikołajem. A tych ciągle przybywa - wczoraj zgłosiło się ponad 100 osób. - Mamy ok. 2,5 tys. prezentów i ponad 800 adresów. Rozwozimy do skutku - mówi Paulina Popławska, rzecznika Ekipy św. Mikołaja.

Wśród mikołajów są m.in. 17-letnia Małgosia Krawczyk z II klasy LO im. Narcyzy Żmichowskiej ze swoim chłopakiem 21-letnim Łukaszem Kuciakiem, studentem zdrowia publicznego. - Rozwożę prezenty trzeci raz. To przyjemne widzieć radość na twarzach dzieciaków, dla których to czasem jedyny prezent świąteczny - tłumaczy Małgosia. Łukasz: - Urodziłem się w święta i chcę dzielić się radością. Poza tym człowiekowi lżej, jak może komuś pomóc.

Małgosia i Łukasz ruszają na ul. Gagarina i Iwicką. Dostali pięć adresów rodzin. Mają też listy z imionami i wiekiem dzieci i kilkanaście paczek z prezentami - ubraniami, słodyczami, lalkami, zabawkami, owocami, książkami.

W pierwszych dwóch mieszkaniach na Gagarina nikt im nie otworzył. Idą dalej. Pod dziewiątką na prezent czekał 14-letni chłopiec. Dostał piłkę do koszykówki i serię książek o ornitologii.

Przemieszczamy się na Iwicką. Małgosia dzwoni domofonem. - Tu Ekipa św. Mikołaja. Mamy dla was prezenty. Drzwi otwierają się, a wolontariusze reniferzym pędem wdrapują się na górę. W drzwiach czeka już 9-letni Czarek: - A gdzie ten mikołaj? - pyta podejrzliwie.

- Jesteśmy z jego ekipy, a to prezenty dla was, prosił, żeby wam je dać. Mam nadzieję, że byliście grzeczni - mówi Łukasz.

8-letni Marek pierwszy dorywa się do prezentów. Dostał między innymi bębenek, na którym od razu zaczął grać. Czarek przegląda książki i zabawki. Mama pomaga rozpakować prezent 7-letniej Paulinie. Mała jest niepełnosprawna i nie może się sama poruszać. Kiedy pani Monika wyciąga z torby wielkiego pluszowego króliczka, jej twarz rozjaśnia szeroki uśmiech. Powinna być jeszcze dwójka dzieci, ale pojechały odwiedzić rodzinę. Zostawiamy dla nich paczki.

- Podziękujcie pomocnikom mikołaja - mówi wzruszona pani Monika.

- Nie ma przecież za co. Wesołych świąt! Pędzimy dalej - życzą mikołaje i znikają w drzwiach obdarować kolejne dzieciaki z Mokotowa.

Organizatorami akcji są Towarzystwo Przyjaciół I Społecznego Liceum Ogólnokształcącego, Stowarzyszenie Absolwentów Klasy BGŻ i Niezależne Zrzeszenie Studentów UW.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz